Czasem pomoc wygląda bardzo zwyczajnie. Nie ma w niej aparatury medycznej, karetek ani białych fartuchów. Jest tylko krzesło przy łóżku. Cicha rozmowa. I czyjaś dłoń, którą można ścisnąć, kiedy robi się naprawdę trudno.
Jedna z naszych wolontariuszek przyszła kiedyś na taki właśnie dyżur. Młoda studentka. W torbie książka, termos z herbatą i kilka godzin czasu, które postanowiła podarować komuś zupełnie obcemu.
W mieszkaniu panowała cisza. W pokoju przy oknie leżała starsza kobieta, u kresu swojej drogi.
Nasza wolontariuszka przyszła zrobić to, co robimy zawsze. Usiąść obok. Być. Czuwać.
Fundacja „Ostatnia Warta” powstała z bardzo prostej myśli: nikt nie powinien odchodzić z tego świata w samotności. Nie jesteśmy lekarzami. Nie jesteśmy pielęgniarkami. Nie wykonujemy procedur medycznych. Naszą rolą jest obecność. Czasem przez kilka godzin zastępujemy rodzinę, która potrzebuje chwili snu, spaceru albo zwykłego oddechu po wielu tygodniach opieki.
Czuwamy. Siedzimy obok łóżka. Trzymamy za rękę, kiedy ktoś boi się zasnąć.
Tego wieczoru wszystko potoczyło się jednak inaczej. W pośpiechu przekazano wolontariuszce pudełko leków i rozpiskę godzin. Kilka krótkich poleceń. Kilka zdań wypowiedzianych między zakładaniem płaszcza a wyjściem z domu.
I moment, w którym trzeba było powiedzieć coś trudnego: nie możemy podawać leków.
Nie dlatego, że nie chcemy pomóc. Dlatego, że wolontariusz nie może zastępować personelu medycznego. Nasza pomoc polega na obecności, nie na leczeniu.
Niestety w takich chwilach zmęczenie, strach i napięcie potrafią wziąć górę. Zamiast rozmowy pojawiła się złość. Zamiast zrozumienia – pretensje. A chwilę później drzwi zamknęły się przed wolontariuszką.
Następnego dnia rano przyszła krótka wiadomość: Podopieczna zmarła w nocy.
Takie chwile zostają w człowieku na długo. Nie dlatego, że chcemy kogokolwiek oceniać. Widzimy po prostu, jak bardzo współczesny świat nie radzi sobie z ostatnim etapem życia. Rodziny bywają zmęczone wielomiesięczną opieką. Przerażone chorobą. Bezradne wobec systemu, który nie zawsze jest w stanie zapewnić wsparcie na czas.
A przecież w tych ostatnich godzinach często potrzeba tylko jednej rzeczy. Drugiego człowieka. Kogoś, kto usiądzie obok. Kogoś, kto potrzyma za rękę. Kogoś, kto powie: jestem tu.
Dlatego powstała Fundacja „Ostatnia Warta”. Dlatego nasi wolontariusze każdego dnia pukają do kolejnych drzwi. Czasem zostają przyjęci z wdzięcznością. Czasem z ulgą. Czasem ze łzami. A czasem drzwi się zamykają.
Mimo to następnego dnia znów pukamy. Bo gdzieś po drugiej stronie może być ktoś, kto w tej chwili najbardziej na świecie potrzebuje zwykłej ludzkiej obecności.
Jeśli wierzysz, że nikt nie powinien umierać w samotności – pomóż nam czuwać. Twoje wsparcie pozwala szkolić wolontariuszy, organizować dyżury i docierać tam, gdzie ktoś właśnie potrzebuje drugiego człowieka.
Czasem naprawdę wystarczy tylko tyle: krzesło przy łóżku i czyjaś dłoń w dłoni.
(PS. Ze względu na naszą Politykę Prywatności oraz postanowienia RODO imiona podopiecznych w artykułach mogły zostać zmienione).